Fajne rzeczy #1 - błękitna filiżanka, książka kulinarna, paznokcie i bez

czerwca 08, 2017

Z miesiąca na miesiąc mogłabym powtarzać do znudzenia, że czas leci jak szalony. Ostatnio potrzebuję solidnego kopa do działania, ogromnej motywacji i samodyscypliny do pracy. Od dwóch miesięcy wmawiam sobie i obiecuje, że będę bardziej zorganizowana, wszystko planuję, a potem tylko przekładam spisane punkty na następny dzień. I tak w kółko. Żeby przerwać tę niemoc, chciałam napisać coś lekkiego i najlepszy pomysł, jaki wpadł mi do głowy to wpis o fajnych rzeczach z ostatniego miesiąca. W maju nie pojawiło się Tu i Teraz i choć bardzo lubię tę serię, to nie zawsze mogłam podzielić się z Wami rzeczami, które odkryłam, polubiłam albo które mnie zachwycały. Tu i Teraz na pewno będzie się dalej pojawiać w następnych miesiącach. Natomiast dziś zapraszam na fajne rzeczy z maja. A na końcu kilka ciekawostek z sieci do poczytania przy kawie :)


Przyznaję się bez bicia, że mam hopla na punkcie kubków. Staram się ograniczać ich kupowanie, jak tylko mogę, ale nie zawsze się udaje. Tak było z błękitną filiżanką. W moich kuchennych zbiorach brakowało czegoś fajnego, kiedy miałam ochotę wypić małą kawę, więc sami rozumiecie ;) Jeszcze do tego ten przepiękny pastelowy kolor! Wypatrzyłam ją w jednym z marketów już w marcu, ale ciągle jest numerem jeden, więc nie mogło jej zabraknąć w tym poście ;)



Kilka razy, kiedy pogoda w końcu dopisała, wyskoczyłam na dłuższy spacer i przepyszne naturalne lody do „W Antryju na Byfyju. Lody mają przepyszne o bardzo ciekawych smakach. W jeden dzień pozwoliłam sobie na odrobinę szaleństwa i zajrzałam do Kawiarni „Co Bądź”, miejsca z klimatem, pięknym wystrojem i przemiłą atmosferą, na pyszny sernik banoffee i cappuccino.





Maj to oczywiście kolorowa miejska sceneria, kwitnące drzewa, pachnące kwiaty, w tym mój ukochany bez!. Zostałam bezową złodziejką i wcale się tego nie wstydzę. Dla tego zapachu i widoku w mieszkaniu było warto. Później jeszcze dostałam duży bukiet, bo nie miałam już odwagi sama go zrywać. Szkoda, że bez tak krótko się trzyma, bo niby mała rzecz a sprawia tyle radości ;)





Na początku miesiąca dotarła do mnie książka „Słodkie sekrety, czyli bezglutenowe, roślinne historie pisane lukrem” Weroniki Madejskiej, którą wygrałam w konkursie na instagramie. Książek kulinarnych w biblioteczce nigdy dość, szczególnie tak ładnie wydanych. Mimo że glutenu nie unikam, przepisy na pewno wypróbuję. Pozycje polecam osobą, które lubią eksperymentować lub zmagają się z nietolerancją glutenu i szukają ciekawych pomysłów oraz rozwiązań w przygotowywaniu słodkości. Ja autorki i jej bloga Natchniona.pl dotąd nie znałam, więc tym bardziej się cieszę, bo miałam okazje odkryć kolejne ciekawe miejsce w sieci.




Od prawie 7 miesięcy robię u kosmetyczki paznokcie żelowe i jak do tej pory nie narzekam. Nie dość, że jest to mega wygodne (chodzę co 4 tygodnie) to zawsze są pięknie wykonane. Tym razem padło na kocie oko. Jedno z ciekawszych zdobień, jakie miałam. Salon Kashmir mieści się w Tychach, więc jeśli ktoś z miasta lub okolic szuka dobrego salonu, to gorąco polecam.


CIEKAWOSTKI Z SIECI


1⃣  Większość z nas w dzisiejszych czasach narzeka na ciągły brak czasu. Asia podaje nam 30 pomysłów na to, jak zrobić dla siebie coś dobrego. Wykonanie, choć małej rzeczy to pierwszy krok do zatroszczenia się o siebie i złapania oddechu. Pamiętajmy, że nawet błahostki czasem wiele mogą zdziałać.

2⃣  Jeśli już o działaniu mowa to Marta zdradza sposób jak osiągnąć coś w życiu. Świetna kawa na ławę, o tym, że niektórzy czekają tylko na gotowca, zamiast ruszyć tyłek i łapać okazje, jakie czasem życie nam podsyła.

3⃣  Za to Natalia podaje 14 przepisów na szybkie i pyszne śniadanie. Alternatywy dla kanapek, które można wziąć ze sobą do pracy lub szkoły.

4⃣  Trafiłam też na blog dwóch kobiet z Berlia. Our Food Stories, bo o nim mowa, to miejsce z pięknymi zdjęciami, na widok których ślinotok gwarantowany. Do tego niesamowity klimat, pyszne przepisy i opowieści przy obiedzie.

5⃣  Rabarbar jest jeszcze dostępny w sklepach, więc przypominam przepis na ucierane ciasto z rabarbarem, które jest ciągle na czasie.


To by było na tyle, jeśli chodzi o moje małe majowe zachwyty. Teraz kolej na Was :) Dajcie znać, co Was zachwyciło, jakie miejsca odwiedziliście albo co ciekawego robiliście?

Może Cię zainteresować również

0 skomentuj