Tu i Teraz kwiecień / Podsumowanie

kwietnia 30, 2017


Piję kawę, siedzę na kanapie i zastanawiam się jak podsumować ten miesiąc. Dni biegną jak szalone, a ja wściekam się, że nie potrafię wycisnąć z nich tyle, ile powinnam lub tyle ile się da. Bo z kwietnia na pewno dałoby się więcej. Dlatego dziś i jutro przeznaczam sobie czas na skrupulatne planowanie oraz wyznaczanie małych kroków na maj. A Was zapraszam na moje Tu i Teraz w kwietniu.


SŁUCHAM w kółko ciągle tego samego. Często mam tak, że wpadnie mi coś w ucho i naciskam wtedy tylko replay, replay, replay. Tydzień temu znalazłam w sieci świetny utwór Ukeje nagrany z Sarsą. Choć wiem, że nie każdy lubi takie spokojne i melancholijne piosenki to polecam posłuchać. Na replay załapała się jeszcze Patrycja Markowska i Ray Wilson z numerem „Bezustannie". Uprzedzam, że też wieje smutkiem.


CZUJĘ SIĘ raz lepiej, raz gorzej. Na początku miesiąca bóle głowy i zawroty nie dawały mi spokoju. Wstawałam rano, ledwo doczołgałam się do łazienki i do kuchni, żeby nastawić wodę na herbatę. Później doszedł kręgosłup. W dzień jakoś tego nie odczuwałam, jednak w nocy żadna pozycja ciała nie była idealna. Przed pójściem spać marzyłam tylko o tym, żeby się w nocy nie przebudzić. Teraz jest troszeczkę lepiej, choć powinnam, tak czy inaczej, pomyśleć o wizycie u lekarza.


CHCIAŁABYM, żeby ta jesień w końcu o nas zapomniała. Mam już dość tej dziwnej pogody, zimna, deszczu i braku słońca. Nawet czapkę ostatnio odkopałam, bo wiało tak, że głowę mi chciało urwać. Chciałabym schować już wszystkie grube swetry i szale. Przede wszystkim miło byłoby wypić kawę na balkonie wśród kwiatów, które zasadziłam. Jak tak dalej będzie, wszystkie uschną albo zamarzną. Bratki nie zdążyły się nawet porządnie rozwinąć. Mój mini ogródek na parapecie też choruje na brak słońca.



PRACUJĘ NAD planem na kwiecień. Chcę w końcu porządnie rozpisać swoje cele i posty blogowe. Chcę trochę poeksperymentować w kuchni z wypiekami. Wielkanocne pieczenie uświadomiło mi (w sumie to nie był pierwszy raz, kiedy to do mnie dotarło), że mieszanie masy nad parą albo trzymanie miksera w dłoni to coś, co sprawia mi ogromną frajdę, dlaczego więc nie robić tego częściej. I nie tylko dla siebie a właśnie również dla Was. Pracuje też nad regularnością w związku z blogiem, postami, ale także i w życiu.


CIESZĘ SIĘ miło spędzonym początkiem kwietnia. W prima aprilis spotkałam się z mamą w dawno nieodwiedzanych Gliwicach. Spędziłyśmy fajny dzień na pogaduszkach i wspominkach. Wypiłyśmy pyszną latte i jadłyśmy pyszne ciasto w mojej ulubionej kawiarence Cafe & Collation


Miałyśmy okazję nacieszyć się słońcem, bo jak pewnie pamiętacie, ten weekend był wręcz upalny. Wpadłyśmy też na pomysł, żeby wybrać się do Palmiarni. Piękne otoczenie i klimat potrafi pozytywnie nastroić na kilka następnych tygodni.


UCZĘ SIĘ kręcić filmy telefonem. Wiem, może to śmiesznie brzmi, ale pisałam Wam, że nie mam aparatu fotograficznego i zdjęcia oraz filmy pozostaje mi wykonywać tylko za pomocą smartfona. Mam ochotę pobawić się w montowanie filmików, wiec szukam ciekawego sposobu na uchwycenie pomysłów. Hmm, może jakieś proste filmy cukiernicze?

CZEKAM NA prawdziwą wiosnę. Jaka ja jestem przewidywalna!

A jak Wam minął kwiecień? Co fajnego robiliście? 

Może Cię zainteresować również

0 skomentuj