Zimowe umilacze, czyli moje sposoby na poprawę nastroju zimą

stycznia 21, 2017

Spacer po lesie, czyli sposób na pozytywny nastrój zimą

Nie lubiłam zimy. Bo co może być fajnego w okropnym mrozie, chlapie na ulicach, w problemie z odpalaniem samochodu, ślizgawką na chodnikach i niebezpiecznych soplach, które zwisają z dachów i powodują przerażenie w oczach.
Piszę „nie lubiłam”, ponieważ parę lat temu dostrzegłam pozytywne strony tej pory roku. Pomogły mi w tym tzw. zimowe umilacze. Domyślam się, że większość z nas takie zimowe umilacze posiada. Dziś właśnie chcę wam przedstawić kilka moich rzeczy i sposobów, które poprawiają humor w pochmurne i dołujące dni.

Jestem zmarzluchem. Okropnym. Mam ciągle zimne ręce, nawet w upały. Letni wiatr powoduje u mnie gęsią skórkę, więc pomyślcie, co czuje przy temperaturach minusowych. Ważne jest, aby nie dać się pogodzie. Znaleźć coś, jakiś sposób, ciekawe zajęcie, które pomoże nam walczyć z pochmurnym nastrojem. Może to być drobnostka, ale która sprawi, że zapomnimy o tym, co dzieje się za oknem.


Co pomaga mi pozytywnie spędzić zimę?


Ciepłe śniadanie

Koniecznie ciepłe. Na przykład jajecznica z pieczarkami, omlet z warzywami, tosty, pancakes, naleśniki na słodko, albo na słono. Kasza jaglana z owocami. Pomysłów jest naprawdę dużo. Jasne zdarza mi się jeść nie tylko ciepłe posiłki, ale to właśnie takie dodają mi więcej zapału, żeby zacząć dzień. Jestem ciepłolubną osobą i nic tak nie opóźnia mojego wstawania z łóżka, jak to, że po jego opuszczeniu jest mi zimno. Nałożenie ciepłego szlafroka, zaparzenie gorącej herbaty i przygotowanie smacznego śniadania to dobry początek dnia.


Spacer po lesie

Spacery lubię. Lasy niekoniecznie. Jednak zimą widok jest przepiękny. Biały krajobraz cieszy oko a w dodatku taki pobyt na mroźnym powietrzu działa na mnie bardzo orzeźwiająco i poprawia humor. Należy jednak pamiętać o jednym..




Grube i ciepłe szaliki, czapki, buty

Ciepłe ubrania to podstawa. Nie ma nic gorszego niż marznące stopy i dłonie. Kiedyś byłam niemądra, bo czapkę zakładałam tylko „od święta”. Teraz nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez grubaśnych dodatków.



Świeczki, latarenki i przyjemne zapachy

Uwielbiam. Nie tylko zimą i nie tylko wieczorami. Rano, gdy jest jeszcze ciemno, zapalam świece i powoli zaczynam dzień. Późnym popołudniem i wieczorem lampeczki i latarenki świecą się codziennie. Lubię taki nastrojowy i romantyczny klimat w mieszkaniu. Kiedy nam ochotę na coś bardziej intensywnego zapalam wosk zapachowy. W zimie najczęściej są to mocniejsze zapachy np. świąteczne z dodatkiem cynamonu i mandarynek albo z nutami drzewnymi.



Książki

Jednym z moich tegorocznych planów jest przeczytać zdecydowanie więcej książek niż w ubiegłym roku. Okres zimowy to idealny moment, aby nadrobić książkowe zaległości. Czasem nie ma nic fajniejszego, niż usiąść wygodnie, otulić się miękkim kocem i zaczytać się w ciekawej lekturze. Czytanie działa na mnie uspokajająco. W mojej biblioteczce czeka kilka kryminałów, w tym „Koniec Warty” Stephena Kinga oraz „Morderstwa i woń migdałów” Camilli Läckberg. Oczywiście przy dobrej książce nie może zabraknąć czegoś do picia.



Rozgrzewający napój

Nic innego jak kawa i kakao nie mogło się tu pojawić. Chciałam dodać jeszcze gorącą czekoladę, ale staram się ją ograniczyć, więc musiała wypaść z niezbędników ;) Te dwa napoje to moje zimowe must have. Oczywiście w ciągu dnia wypijam hektolitry herbaty, ale to właśnie kawa lub kakao smakuje najlepiej, jak na termometrze jest mniej niż 0 :)




Czas z bliską osobą

Możemy zjeść coś ciepłego, wypić gorące kakao albo otulić się grubym kocem, ale nie oszukujmy się. Nic nie wygra i nie zastąpi nam w ten zimowy wieczór możliwości przytulenia się do bliskiej osoby. Zdecydowanie to rozgrzewa najbardziej.

Jestem bardzo ciekawa, jak Wy zapatrujecie się na tę porę roku. Lubicie zimową aurę, białe szaleństwo, czy też wolicie jak najszybciej pożegnać chłód i śnieg? Macie swoje zimowe umilacze i rozgrzewacze, bez których nie potraficie przeżyć zimy? 

Może Cię zainteresować również

0 skomentuj